Pokazywanie postów oznaczonych etykietą studia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą studia. Pokaż wszystkie posty

środa, 5 października 2011

O praktykach jako asysta stomatologiczna


Jak wszyscy po drugim roku stomatologii odbywałem praktyki wakacyjne. I o tym właśnie dzisiaj opowiem.

niedziela, 2 października 2011

O początku roku 2011/12


Piszę to już z Łodzi, do której przyjechałem dzisiaj po południu. Zajęcia zaczynają się już jutro od 8.15. Trzeci rok studiów zacznę od higieny. Bardzo zdrowo, prawda?

niedziela, 3 lipca 2011

O zakończonej sesji. (2011)

Sesja, sesja i po sesji. Nie był to dla mnie jednak szczęśliwy czas. Wprawdzie zaliczyłem patofizjologię w pierwszym terminie, ale oblałem biochemię w dwóch terminach. Na dodatek jakimś cudem, mimo większej ilości włożonej pracy, drugi termin poszedł mi gorzej niż pierwszy. Oprócz mnie na trzeci termin we wrześniu pójdzie jeszcze 7 osób z 15, które poprawiały biochemię. Niewesoło.
W związku z powyższym niepowodzeniem zostały na mnie odgórnie nałożone sankcje, takie jak minimalnie dwie godziny dziennie poświęcone na naukę, całkowity zakaz gry na konsoli oraz mogę zapomnieć o jakimkolwiek wyjeździe wakacyjnym (zaplanowane miałem 3/4 dni wędrówki po Bieszczadach, nic wielkiego, ale tylko na tyle miałem środków płatniczych i czasu). To i tak miały być słabe wakacje. Rozminęliśmy się z moją dziewczyną terminami praktyk (ona lipieć, ja sierpień), jeden jedyny, wspólny, krótki wyjazd wakacyjny. Ale w tej chwili moje wakacje już całkowicie poszły się "solić" (nie napiszę co tak naprawdę poszły robić, bo mogą to czytać dzieci lub osoby wrażliwe).
I to by było na tyle. Do usłyszenia po "wakacjach".

środa, 15 czerwca 2011

O trwającej sesji. (lato 2011) (cz.2)

Jesteśmy już po pierwszych egzaminach. Języki poszły moim kolegom i koleżankom bardzo dobrze. Wszyscy są chyba zadowoleni. Nie wszyscy są za to zadowoleni z wyników biochemii, które oficjalnie pojawiły się dzisiaj.

piątek, 3 czerwca 2011

O trwającej sesji. (lato 2011)

Można powiedzieć, że sesja się już oficjalnie zaczęła. Dziś miałem ostatnie zajęcia w tym roku (rehabilitacja), wszystkie zaliczenia już zaliczone, a moi koledzy i koleżanki mają dziś pierwszy egzamin w tej sesji. Egzamin z języka obcego na zakończenie dwuletniej edukacji z tego przedmiotu.

poniedziałek, 16 maja 2011

O nadchodzącej sesji (lato 2011).

To już znowu ten czas. Czas skupienia i jeszcze bardziej niż zwykle wytężonej pracy. To ten czas, kiedy wielkimi krokami nadchodzi kolejna sesja.

czwartek, 5 maja 2011

O baaardzo długim weekendzie.

To akurat mi się udało. Wypoczywam od studenckich trudów praktycznie nieprzerwanie od 20 kwietnia. Właściwie powinienem już od wtorku być w Łodzi, ale udało mi się pożyczyć samochód od mamy, więc w środę skoczyłem tylko na dziecięcą, a jutro pojadę na rehabilitację. Zabiorę sobie od razu część bagażu. Będzie lżej w PKSie.
Co do dziecięcej to nie wiedziałem czego się spodziewać, ostatecznie pierwsze zajęcia były tylko dość krótką prezentacją, z której dowiedzieliśmy się trochę nowych faktów i dużo już znanych. Nic nie wiadomo o tym żeby te zajęcia miały stać się praktyczne, mimo że nazywają się fantomowe. Trudno, jakby co to będziemy improwizować.

niedziela, 1 maja 2011

O tym co ostatnio.

Przede wszystkim biochemia. Skończyła się. Przed nami tylko egzamin. Skończyła się jakieś 3 tygodnie temu, ale co tam. Ważne że chyba nikt nie został w tyle. Wszyscy te przepisowe 55pkt zdobyli. Osobiście zdobyłem je rzutem na taśmę z końcowym wynikiem wyższym o około 1pkt od wymaganego.
Do czerwca (sesja) pozostaje mi tak naprawdę tylko patofizjologia. Lubię ten przedmiot. Jest ciekawy. Nie uczy się go łatwo, ale jest to dla mnie przyjemniejsze niż nauka biochemii. Pozostają również takie przedmioty jak zachowawcza, dziecięca (to te przyjemne, związane z tematem) oraz te pomniejsze, jak rehabilitacja. Na uczelni zapowiada się całkiem przyjemny, wręcz "lajtowy" miesiąc. Oczywiście po zajęciach należałoby się już uczyć do egzaminów. Nie jest tragicznie, to tylko dwa egzaminy, ale jeśli ktoś chce mieć wakacje bez stresu to wypadałoby zdać w pierwszym terminie.
Na koniec gratuluję wszystkim, którzy dostali się na zerówkę z biochemii. Zapracowaliście sobie na to.

Jeszcze mała informacja. Mimo chęci, z powodu nakładających się terminów kolokwiów z terminami konferencji w Warszawie i Poznaniu nie byłem na tych ostatnich obecny. Szkoda, bo podobno było fajnie. Czy w tym semestrze są jeszcze jakieś zjazdy PTSSu w planach?

środa, 9 marca 2011

Konferencja PTSS Kraków 2011

Z lekkim opóźnieniem, ale miałem małe zaległości do nadrobienia po weekendzie poza domem.

Nie będę nikogo trzymał w niepewności. Konferencja była bardzo udana. Tak pod względem merytorycznym jak i organizacyjnym. W obu przypadkach były niewielkie niedociągnięcia, ale myślę, że nie można ich było uniknąć. Teraz szczegóły.

środa, 2 marca 2011

Wielkie podsumowanie i próba odrodzenia.

Szmat czasu minął od ostatniego artykułu. Jeżeli ktoś czytał tego bloga regularnie ma pełne prawo czuć się pokrzywdzony i opuszczony. Żeby nadrobić zaległości postaram się podsumować wszystko co działo się od ostatniego napisanego artykułu.
Przede wszystkim zakończyła się moja nauka fizjologii. Poradziłem sobie naprawdę dobrze, zdając egzamin w pierwszym terminie. Część osób wciąż walczy, gdyż termin poprawkowy zdało tylko 6 osób na 25. Trzymamy za nich kciuki. W międzyczasie cały czas trwa walka o punkty z biochemii. Wciąż nie nadgoniłem, ale jest to tylko kwestią czasu. Zaczęła się patofizjologia. Pierwsze dwa seminaria były całkiem w porządku. Jest to dla mnie równie interesujące jak fizjologia (to nie ironia, naprawdę jest ciekawie). Z niedotyczących mnie osobiście rzeczy, wszyscy zdali egzamin z materiałoznawstwa. Zaczęła się stomatologia zachowawcza i poniedziałki nagle stały się całkiem znośne. Nie mogłem się już doczekać tych zajęć praktycznych.
Właśnie, fajne poniedziałki, ale za to zrujnowane piątki. Mój plan wygląda w ten sposób, że pracuję w poniedziałki, wtorki, środy i piątki. Czwartki zostały wolne, jakby to komuś było bardzo potrzebne. W piątki niestety biochemia do co najmniej 15 (a kiedy są laboratoria, najbliższe 18.03, to aż do 17.45). W porównaniu z zeszłym semestrem moje weekendy zrobiły się bardzo krótkie. I to właściwie, w wielkim skrócie tyle.
Z przyszłych wydarzeń. Właśnie uczę się do jutrzejszego zaliczenia z fizjologii narządu żucia, a w piątek jadę do Krakowa, na moją pierwszą i miejmy nadzieję nie ostatnią konferencję PTSS. Liczę na to, że zasłyszane informacje i zebrane materiały staną się inspiracją dla nowych artykułów. Poza tym może być to dobra zabawa.
Jeżeli choć trochę wam zależy to trzymajcie kciuki aby ten artykuł nie był łabędzim śpiewem tego bloga.

czwartek, 16 grudnia 2010

O zeszłym tygodniu.

Jeszcze raz przepraszam, że zapomniałem o poniedziałku. Na pewno "tłum" wielbicieli mojego bloga bardzo to przecierpiał. Ci sami ludzie będą musieli mi wybaczyć, że od przyszłego tygodnia zamierzam oddać się lenistwu i oprócz życzeń świątecznych nic nie napiszę (no może nie takiemu całkowitemu lenistwu, mam kilka rzeczy do zrobienia, m. in. pouczyć się do następnego koła z biochemii).
Co do zeszłego tygodnia, są już wyniki z obu kolokwiów. Biochemia poszła znośnie, większość osób na roku doskonale sobie poradziła. Ja poradziłem sobie średnio dobrze. Zabrakło mi 0,75pkt do wyniku, który by mnie zadowolił, czyli do połowy. Do tej pory jestem jakieś 1,75pkt w plecy jeśli chodzi o biochemię. Bo celuję oczywiście w połowę punktów. Każda część punktu powyżej połowy dostępnych to już zysk. Co do fizjologii, również poradziliśmy sobie wspaniale. Tym razem zaliczam się do grupy zadowolonych. 8,3pkt daje mi łączny wynik 23,1 z trzech kolokwiów. Myślę, że dam radę zarobić 0,9 na następnym kole.
Kiedy to czytacie ja będę jakieś dwa kroki od domu. Pozdrawiam wszystkich, którzy jutro mają zajęcia, np kolokwium z materiałów, albo biochemię (tak, zdaję sobie sprawę jakim jestem sk****synem tak się nad wami/nimi pastwiąc). Do zobaczenia po Nowym Roku.

poniedziałek, 6 grudnia 2010

O tym tygodniu.

Kiedy to piszę jest niedziela po południu. Mam zamiar napisać to co za chwilę przeczytacie i wrócić do nauki. Bo ten tydzień jest straszny. Dlatego na nic ambitnego nie ma szans.

poniedziałek, 22 listopada 2010

O imprezie integracyjnej stomatologii.

Tak, ta chwila w końcu nastąpiła. Po ponad dwóch latach studiów w końcu zaszczyciłem swoją obecnością jakąś klubową imprezę mojego wydziału. I muszę powiedzieć: "Co ja do cholery robiłem przez dwa lata?!". Było super. Impreza odbyła się w czwartek wieczorem w klubie PEWEX. Trwała od 22.30 (nieważne, że oficjalnie od 21, ludzie musieli najpierw przyjść z biforów) do ok. 2 w nocy, kiedy DJ stwierdził, że gasimy światła, kończymy i dobranoc. Imprezy w klubach mogą być naprawdę fajne o ile trafi się tam z odpowiednimi ludźmi. A trzeba przyznać, że stomatologia umie się bawić. Więc są tam bardzo "odpowiedni ludzie". Pogadałem, pośmiałem się, potańczyłem do utraty tchu. Było fantastycznie. Jestem pewien, że nie będzie to ostatni raz kiedy wybiorę się na tego typu spotkanie.
Zdjęcia z imprezy są między innymi na fejsie, kto ma do nich dostęp ten niech się cieszy, z powodu ochrony praw autorskich żadnych nie zamieszczę, bo sam ich nie robiłem. :-P Jeżeli jakiś autor ma ochotę, to zapraszam do umieszczenia linków w komentarzach.

poniedziałek, 25 października 2010

O pierwszym kolokwium z fizjologii.

Po raz kolejny muszę przyznać, że systematyczna nauka to klucz do spokojnego (pod względem stresu, nie pod względem ilości pracy) studiowania. I choć nie ma jeszcze wyników z tego koła to czuję się zaskakująco pewnie. Myślę, że wymagane 6pkt dostanę. Jeżeli nie, to będę naprawdę zaskoczony. Innymi słowy, będą jaja jak się okaże, że wszystkim się pochwaliłem, że wydaje mi się, że poszło mi znakomicie, a potem wyjdzie, że napisałem bardzo słabo. Choć muszę powiedzieć, że opinia publiczna, z którą się zetknąłem po kolokwium (z różnych grup, czyli i z różnych działów/zakresów materiału) zdaje się podzielać moje zdanie, że nie było tak źle i kolokwia były do napisania.
Bardzo przepraszam za taki byle jaki artykuł, ale skończyły mi się zapasy przygotowanych artykułów, cały tydzień zakuwałem do koła, a od czwartkowego wieczoru byłem zajęty swoimi sprawami poza Łodzią i nic nie napisałem przez ten czas. Obiecuję poprawić się w przyszłym tygodniu.

środa, 20 października 2010

O punktach ksero. (uzupełnienie)

W ostatnim artykule napisałem, że nic nie wiem o punkcie ksero na Lumumbach, ale zakładałem, że tam jest. Dziś miałem okazję uzupełnić swoją wiedzę. Rzeczywiście jest tam ksero. Mieści się na ulicy Lumumby w głębi osiedla, przy sklepie spożywczym. Taka niewielka "buda". Ceny  przystępne, standardowe. 10gr za stronę. Więc jednak jest ksero nieopodal instytutu z którego można korzystać. Przy okazji po raz kolejny przekonałem się, że nie ma co liczyć na bibliotekę w instytucie, gdyż tam odmawiają wykonywania jakichkolwiek kserówek, zasłaniając się tym, że ksero jest jedynie do użytku biblioteki.

poniedziałek, 18 października 2010

O punktach ksero.

Każdy student wie ile jest prawdy w tym dowcipie:
"Idą dwaj studenci przez miasto, nagle jeden z nich znajduje zużyty bilet autobusowy leżący na chodniku. Ogląda go ze wszystkich stron, po czym mówi do tego drugiego- To co? Kserujemy?"
Ja to zauważam nawet u siebie, jeżeli ktoś na uczelni wyciąga przy mnie jakieś kartki to od razu pytam co tam ma i czy da skserować. Dlatego dziś będzie o trzech punktach ksero, które subiektywnie wybrałem jako najlepsze, lub najbardziej przydatne.

poniedziałek, 11 października 2010

O pierwszym tygodniu nowego roku.

Pierwszy tydzień zaczął się całkiem znośnie, choć i tak przeżyłem szok powakacyjny (że w ogóle trzeba się uczyć), na dodatek miałem katar i zrobił mi się odcisk na palcu w miejscu styku z długopisem. Skoro narzekania mamy za sobą przejdźmy do relacji:

poniedziałek, 4 października 2010

O nowym roku akademickim (2010/11).

No i zaczęło się. Już jestem po pierwszych wykładach. Jutro pierwsze ćwiczenia. Już załatwiam podręczniki, skrypty i notatki, kupuję materiały.
Na razie jeszcze jest lekko, ale wiem, że to tylko cisza przed burzą. Nie będzie lekko, ale jestem na to gotowy. Muszę tylko pamiętać, żeby uczyć się od samego początku, co radzę wszystkim czytelnikom, którzy też zaczynają nowy rok. Nie ma co sobie robić zaległości. Szczególnie jeżeli tak jak ja macie na przedmiotach system punktowy. W tym roku taki system przewidziany jest głównie na biochemii, ale i na fizjologii są punkty. Fizjologia trwa jeden semestr muszę się bardzo starać, aby nie było powtórki z histologią. Nie ma już mowy o żadnym szoku, wdrażaniu się itp. Od razu ruszam do boju i liczę, że przyniesie to efekty. Z biochemią jest niby trochę lepiej, bo trwa cały rok, ale jeżeli nie postaram się zgromadzić wystarczająco dużo pktów na pierwszym semestrze, to załatwię sobie tym samym dużo stresu na drugim. Dużo lepiej będzie, jeżeli będę się uczył systematycznie i powoli kolekcjonował sobie jak najwięcej pktów. Oprócz tych dwóch przedmiotów, reszta nie stanowi wielkiego problemu. Głównie trzeba po prostu być na zajęciach i wykładach. A to da się zrobić, a i tak zostanie mi jeszcze mnóstwo wolnego czasu na naukę.
Na koniec anegdotka, może już ją znacie, ale mnie bawi nieustannie: co roku mówią nam, że na pierwszym roku jak zdasz anatomię i histo to już masz dyplom w kieszeni bo od drugiego roku lajt, na drugim roku mówią, zdaj biochemię i studia już zdałeś, na trzecim roku to samo mówią o farmakologii. Ciekawe co usłyszymy na czwartym. Dlatego ja zawsze powtarzam zasłyszane gdzieś powiedzenie.
NA STOMATOLOGII NAJTRUDNIEJSZE SĄ TYLKO DWA PIERWSZE I TRZY OSTATNIE LATA.

poniedziałek, 7 czerwca 2010

O egzaminie końcowym z angielskiego.

Dziś pisałem egzamin z angielskiego. Mój jedyny egzamin w tej sesji. Był bardzo trudny i w ogóle, i dlatego dzisiaj nie będzie konkretnego artykułu. Ale bez strachu, mam już pomysły na kilka dobrych tematów, więc możecie się spodziewać czegoś porządnego już niedługo. W wakacje prawdopodobnie nastąpi jakaś przerwa, nie ma wtedy za dużo tematów. Stay tuned!

wtorek, 18 maja 2010

O tym jak nie warto opuszczać zajęć. (i trochę o maturze)

A dlaczego nie warto? Bo na studiach nikogo nie obchodzi co robiłeś kiedy cię nie było. I poniesiesz konsekwencje.